Choć karierę zrobił w USA, był rodowitym Anglikiem [Londyn, 1889]. Trudno wymienić wszystkie jego wcielenia filmowe – był aktorem, reżyserem, scenarzystą, producentem i kompozytorem – po prostu jedną z najwybitniejszych postaci światowego kina.
Był też niewątpliwie jedną z najbardziej rozpoznawalnych figur filmowych – figura małego włóczęgi w meloniku do dziś jest znakiem firmowym o podobnym znaczeniu co logo Coca Coli.
Zaczynał od komedii slapstickowej opartej na gagach, ale z czasem w jego filmach pojawiały się coraz poważniejsze problemy. Szybko osierocony, już w wieku 14 lat osiągnął pierwsze sukcesy teatralne.
W 1914 roku trafił z teatrem do USA, gdzie został od razu zaangażowany do filmu. Mało kto pamięta, iż to właśnie on założył studio United Artists [wraz z Mary Pickford, Douglasem Fairbanksem i D. W. Griffithem].
W życiu osobistym wieczny pechowiec. Czterokrotnie żonaty. Prywatnie nierozpoznawalny - w legendarnym już w starcie konkursie na sobowtóra Chaplina w San Francisco, udało mu się zdobyć zaledwie… trzecie miejsce. Amerykanie chcieli się z niego śmiać, ale nie chcieli go widzieć w swoim kraju - w atmosferze skandalu, oskarżony o „sympatie prokomunistyczne” musiał emigrować do Europy gdzie pozostał do śmierci. Ostatnim jego filmem zrealizowanym była Hrabina z Hongkongu [1967]. W 1954 Chaplina uhonorowano Światową Nagrodą Pokoju, a w roku 1971 nagrodzono Oscarem za całokształt twórczości. Zmarł w 1977 roku.
środa, 11 czerwca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz